Śmierć vs. moje pokolenie

Niestety, to się dzieje: rocznik 1975, moi znajomi z tzw. pokolenia X, także odchodzi. Najsmutniejsze jest to, że najczęściej nie dzieje się to w “naturalny” sposób. Przez ostatnie dwa tygodnie dowiedziałem się o śmierci dwóch osób, które w pewnym momencie życia były blisko mnie. Dlaczego odeszły? Choroba psychiczna, samobójstwo, narkotyki. To straszne.

Pierwsza z tych osób to dziewczyna, z którą miałem pierwszą w życiu randkę. Taką poważną, z chodzeniem pod rękę, wręczaniem kwiatów. Relacja zakończyła się złamaniem (mojego) serca, okazało się że Ona miała już kogoś a ja byłem kimś w rodzaju odskoczni, testu albo wybryku. Serce, jeszcze wtedy nastoletnie, w miarę szybko się zrosło, blizny zostały, ale gdzieś tam w głębi tego serca miałem dla Niej małe, ciepłe miejsce. Myślałem sobie czasami, co porabia, jak sobie ułożyła życie, chciałem nawet z Nią porozmawiać. itp. Niestety, dowiedziałem się że zapadła na chorobę psychiczną, która zakończyła się samobójstwem. Bardzo to przeżywam, nie zdążyłem się z Nią spotkać, nie zdążyłem nic zrobić… Smutek. I myśl, że może mógłbym coś zrobić, przekazać jakąś pozytywną energię, coś co zmieni Jej życie i przestawi na inną drogę, na taką która nie kończy się tak straszną decyzją.

Druga z tych osób to chłopak, który dawno temu był moim kolegą, a potem został wrogiem. Pochodził z rozbitej rodziny, wychowywała go matka z którą moja mama przyjaźniła się dość mocno, oraz ojczym z którym relacje kolegi nie były najlepsze. Po wielu awanturach, kradzieżach, bójkach nasze drogi się rozeszły. Słyszałem tylko, że dawny kolega staczał się z dnia na dzień – trzymał z naziolami, brał dragi, jako nastolatek został ojcem a zaraz potem zaraził się wirusem HIV. Lądował w wielu ośrodkach odwykowych ale bezskutecznie. Rodzina chciała się od niego odciąć, bo wręcz fizycznie jej zagrażał. Dowiedziałem się że… jego własna matka usłyszała o jego śmierci dopiero rok po tym, jak to się stało. Leży pochowany w nieoznaczonym grobie. Straszna śmierć. I nic z tym nie mogłem – i nie chciałem – zrobić.

Dwie historie, dwie strony życia, kończące się tak samo…