Trochę obłudy

Cóż za ironia losu. Biedronka, niedawny ciemiężyciel dziesiątek wyzyskiwanych polskich sprzedawczyń, zmuszanych do dźwigania ponadnormatywnych ciężarów, siedzenia po godzinach bez zapłaty i wielu, wielu innych rzeczy za które w cywilizowanych krajach idzie się do paki, jest aktualnie dumnym sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski. Tak przypadkiem zauważyłem Biedrę na banerach przy boisku, z tyleż ślicznym co obłudnym hasełkiem “Wszyscy jesteśmy drużyną narodową”. Nie ma to jak najpierw durnych Polaczków wyzyskać, a potem pomydlić oczy za pieniądze z tegoż wyzysku.

Tak jest już ten świat urządzony.
BTW: zero-zero, mecz całkiem OK jak na naszych kopaczy.

Łapy swędzą możnych tego świata

Jeszcze nie opadł kurz po ACTA, a już szykuje się kolejny ciekawy temat w kwestii wolności w Internecie. Właśnie przeczytałem w Wall Street Journal o zakusach przejęcia kontroli nad Internetem przez ITU (Międzynarodowa Unia Telekomunikacyjna). Brzmi niewinnie, ale jak się zajrzy dalej. to widać że łapki swędzą najbardziej Rosję i Chiny. Czyli kraje demokratyczne i przestrzegające praw człowieka, w ogóle nie zainteresowane kontrolą swoich obywateli. Jeżeli to się uda, to jakby nie patrzeć, coś na kształt NWO zaczyna nam się wyłaniać. Oby fala protestów zmiotła i tych krętaczy z ITU…

oko_3419565232_ef24d4164e_z
Foto: @Doug88888/Flickr

Ciekawy wywiad w Polityce

Dziś rano, w drodze do pracy, natrafiłem na dobry tekst. Zrezygnowałem w połowie z czytania o premierze Tusku (ileż można, typowe bicie piany). Parę stron dalej znalazłem wywiad ze szwajcarskim ekonomistą polskiego pochodzenia, Paulem H. Dembinskim, zatytułowany “Zagubiona rzeczywistość”. Pan w spokojny sposób objaśnia swoją tezę o stopniowym zastępowaniu od połowy lat 70 dbania o relacje, dbaniem o transakcje. To tak jakby panu z osiedlowego warzywniaka przestało zależeć na klientach którzy kupują u niego pyszne jabłka, odwdzięczając się pogaduszkami o pogodzie i co tam u zięcia słychać (relacje), zastępując to szybkim opchnięciem chemicznie podejrzanych jabłek kupionych za bezcen z jakiegoś kraju III świata, z marżą 150%, i nie dbaniem o to co się dalej z żołądkami klientów stanie (transakcje). Sprzedać, zapomnieć. To myślenie przeszło od finansowej wierchuszki w dół, aż do szkół (wypuścić masę niedouczonych matołków na rynek, za to z ładnym certyfikatem skończenia studiów za 5000 PLN za rok).

Smutne to, ale niestety prawdziwe. Cały tekst wywiadu znajduje się tutaj: http://pokazywarka.pl/eopfbx/ (Polityka każe się rejestrować, a fe). A druga część bez rejestracji, znajduje się tu: http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1523933,1,wywiad-zakowski-i-dembinski-o-recepcie-na-kryzys-cz-ii.read

dolarki
Foto: 401K/Flickr

Occupy Wall Street

No i stało się. Uciemiężony lud USA powstał przeciwko swoim ciemiężycielom. Ruch Occupy Wall Street zmaterializował frustracje przeciętnego Amerykanina i wyległ w nowojorskich parkach, kontestując, śmiecąc, dając się pałować i pryskać gazem. Zaiste, Marks, Lenin i Stalin zaśmiewają się do łez, patrząc na to co dzieje się na Wall Street z zaświatów (mam nadzieję że muszą wysoko zadzierać głowy). A na poważnie – wspaniale, że wreszcie ludziska zrozumieli że zostali w perfidny sposób wydymani przez garstkę kolesi, którzy chichocząc przeliczają grubą kaskę na swoich i akcjonariuszy kontach (vide: Goldman Sachs et consortes). Pytanie: co dalej? Czy ruch rozejdzie się po kościach, czy rewolta zostanie krwawo stłumiona? A może pojawi się jakiś charyzmatyczny lider który założy trzecią partię polityczną w USA i rozpieprzy system od środka? Jedno jest pewne – obecny system chwieje się w posadach. Pytanie, czy kolejny będzie lepszy od niego. W amerykańskiej prasie i blogosferze wrze od przeciwstawnych opinii: jedni chcą opodatkować wszystko i wszystkich i zgromadzoną kasę rozrzucać w iście greckim stylu. Inni zarzucają OWS ekstremalną lewicowość i, uwaga, antysemityzm (bo wśród najgrubszych kotów Wall Street i FED są hojnie reprezentowani Żydzi) – to ciekawe dla Polaka, bo takie opinie pojawiają się ze strony republikańskiej, czyli w polskiej percepcji “prawicowej”. Gdzie u nas, w polskim grajdołku, jest to kompletnie odwrócone, tzw. “skrajna prawica” jest antysemicka. A w USA “prawica” wprost przeciwnie, jest proizraelska (kompleks militarno-przemysłowy gdzieś w końcu musi sprzedawać tę broń, komu jak nie sojusznikom), to “lewica” jest propalestyńska i w efekcie antyizraelska. Historia zna już przypadki kiedy demokracje po wielkich kryzysach i hiperinflacjach zwracały się ku charyzmatycznym liderom którzy obiecywali powywieszać sprawców kryzysów i zapewnić dobrobyt. Oby nowy prezydent USA nie miał na półeczce Mein Kampf.

Zastanawiające jest to, że Amerykanie protestami chcieliby chyba powrócić do dawnych, republikańskich ideałów i mieć po staremu kapitalizm gdzie każdy może od pucybuta zostać milionerem, tudzież prezydentem. Natomiast utożsamiane z OWS protesty w Europie są raczej owocem tęsknoty za socjałem, żeby tajemniczy “ktoś” zapewnił pracę i dobrobyt. Ktoś, ale nie ja osobiście.

Ciężko to ogarnąć szaremu człowiekowi z ulicy, i teoretycznie przeciętnemu zjadaczowi kotleta schabowego powinno być wszystko jedno kto jest u sterów władzy w Waszyngtonie. Niestety nie powinno – nasz kraik jest podpięty do globalnego systemu finansowego który wszystkimi oczyma zwrócony jest na USA i jeśli w tymże USA gówno walnie w wentylator to możemy być pewni że odpryski dolecą i do Polski. Vide rata mojego kredytu hipotecznego w CHF (ach, gdybym nie był takim durniem 4 lata temu….).

Jedno jest pewne – świat nie znosi stagnacji. Ciśnienie w układzie wzrosło na tyle, że gdzieś musi pieprznąć. Pytania brzmią: Kiedy? Gdzie? I – jak mocno?

Foto - Flickr, Creative Commons

Foto – Flickr, Creative Commons

Meltdown

Patrząc na to, co się dzieje w światowej ekonomii, mój nastrój waha się od czarnej rozpaczy do wisielczego humoru. Kilkudziesięciu nadzianych wydrukowanymi pieniędzmi facetów podpala świat na oczach 6 miliardów ludzi. A ludzie ci zasadniczo albo mają temat w dupie albo nic nie mogą zrobić. Ich emerytury tudzież oszczędności parują w tempie gotowanego spirytusu a w międzyczasie zaciska się na szyjach kredytowa pętelka. Zastanawiam się czy nie skończy się to wesołą rzeźnią światową nr III lub mega-gniewem owych dymanych ludzi, skierowanym przeciwko podpalaczom. Wieszanie bankierów na latarniach? Egzekucje Romanow-style? Zaiste, w ciekawych czasach przyszło nam żyć.

dolary